Człowiek, ludzie, ekonomia

Spółdzielczość może być za kilka, kilkanaście lat elementem rozstrzygającym nie tylko o kształcie rynku finansowego i gospodarki w Polsce, lecz także o naszej kondycji społecznej, stosunku do tradycji, rodziny, w szybko zmieniającym się świecie niekontrolowanego – i w istocie niemożliwego do skontrolowania – przepływu ludzi, idei, towarów oraz pieniędzy – pisze w „Polskim Kompasie 2018” Rafał Matusiak, prezes Kasy Krajowej.

Wielu obserwatorów, rozważając sytuację i perspektywy rynku finansowego w Polsce oraz na całym świecie, zauważa przede wszystkim sektor bankowy i wskazuje, że zachodzące w nim zmiany będą najprawdopodobniej jeszcze bardziej przyspieszać.

To, co dokonało się w ciągu 30 ostatnich lat, ma być zastąpione, udoskonalone, zmodyfikowane w ciągu kilku lat, głównie dzięki automatyzacji i robotyzacji czynności bankowych, a także coraz większej presji regulacyjnej. Globalny kryzys ekonomiczny wymaga coraz większej kontroli i tylko ona jest w stanie sprostać rosnącym wyzwaniom z zakresu bezpieczeństwa finansowego – taka jest filozofia szybko rosnącej liczby lokalnych i globalnych regulacji. Nie można negować zasadności ani wręcz konieczności takich rozważań. Zanim jednak sprawdzi się to, czy tradycyjne banki stracą klientów na rzecz instytucji typu Fin-Tech, warto się zastanowić, co naprawdę w istotny sposób może zapewnić rozwój i bezpieczeństwo tego rynku. Co – w warunkach Polski – może być jednym z najistotniejszych czynników wzmacniających rodzimą gospodarkę (zakładam milcząco zgodę większości na prawdziwość twierdzenia, że kapitał ma narodowość, i na to, że tylko polski kapitał będzie ostoją polskości) oraz co może w istotny sposób stabilizować rynek, nie tracąc jednocześnie waloru budowania wspólnoty, której siła wynika z respektowania wspólnych wartości i wspólnego celu, jakim jest dobro wszystkich nas i każdego z osobna.

Działacze spółdzielczych kas (SKOK-ów) podkreślają uniwersalne znaczenie spółdzielczego modelu gospodarowania i prawdziwie polskiego charakteru tych instytucji finansowych. W sferze idei, także ekonomicznych, gospodarczych, warto przede wszystkim zająć się człowiekiem jako centralną miarą zachodzących zmian i centralnym punktem odniesienia na każdym etapie zachodzących procesów. Obok niebezpieczeństw, lecz także nadziei, związanych z automatyzacją warto bardziej się pochylić nad „odkłamaniem” spółdzielczości, poszukiwaniem nowych, atrakcyjnych i łatwych do przyswojenia – również przez pokolenia nieznające spółdzielczości mieszkaniowej z czasów PRL – form jej funkcjonowania. To zadanie dla osób odpowiedzialnych za edukację, w tym szkolną. Na całym świecie istnieją liczne przykłady na to, że unie kredytowe czy inne formy spółdzielczej aktywności są ważnymi elementami gospodarki państw daleko bardziej rozwiniętych gospodarczo niż Polska, np. w USA.

Spółdzielczość może być za kilka, kilkanaście lat elementem rozstrzygającym nie tylko o kształcie rynku finansowego i gospodarki w Polsce, lecz także o naszej kondycji społecznej, stosunku do tradycji, rodziny, w szybko zmieniającym się świecie niekontrolowanego – i w istocie niemożliwego do skontrolowania – przepływu ludzi, idei, towarów oraz pieniędzy. Przepływu, którego rozmiarów, skutków i wpływu na nasz byt indywidualny czy narodowy nie jesteśmy w stanie w tej chwili przewidzieć, ale coraz częściej dostrzegamy lub raczej jesteśmy skłonni w ogóle przyjąć jego negatywne skutki.

Spółdzielczość jest bez wątpienia formą budowania więzi. To zmusza nas do zastanowienia się nad istotą wspólnoty. Jesteśmy istotami społecznymi. Oprócz własnych, osobistych mamy także wspólne cele. Wspólne ograniczenia i szanse. Czym jest wspólnota? Czym jest jej dobro wspólne? Jakie są relacje między dobrem osobistym a dobrem wspólnym? Te i podobne pytania nie pojawiają się często w analizach ekonomicznych. Nie są przynajmniej dość często zadawane wprost, mimo że odpowiedzi na nie (lub ich brak czy też zgoła brak zrozumienia dla ich zadawania) są kluczowe zarówno dla osób podejmujących decyzje dotyczące rynku finansowego, jak i dla osób korzystających z jego usług. I nie chodzi tu o odpowiedzi deklaratywne, na użytek badań rynku, lecz przede wszystkim o odpowiedzi udzielane w formie podejmowanych przez klientów decyzji.

Patronem światowego ruchu unii kredytowych jest św. Franciszek z Asyżu: ewangeliczne ubóstwo w ujęciu myśli franciszkańskiej nie jest odrzuceniem dóbr doczesnych, ale raczej wezwaniem do gospodarki, która nikogo nie krzywdzi, nie pozostawia poza marginesem, nie wyklucza. Cechą myśli franciszkańskiej jest wskazywanie na nierozerwalność pomiędzy aktywnością gospodarczą a moralnością, stawiającą dobro osoby ponad dobrem wspólnoty. To wspólnota winna zawsze służyć przede wszystkim osobie, a osoba winna zawsze wykazywać się troską o los innych osób tę wspólnotę stanowiących. Sama wspólnota oznacza więzi, które określają tożsamość współdziałania: nazywam drugiego bratem, a więc mam z nim jakąś więź. Braterstwo i solidarność stanowią spoiwo danej wspólnoty. Braterstwo odnosi się przede wszystkim do relacji pomiędzy ludźmi, solidarność zaś odnosi się najpierw do wspólnoty.

Czy wiemy coś o więzi łączącej Członków spółdzielczych kas w Polsce? Jest faktem, że w ostatnich latach SKOK-i przetrwały bardzo silny atak motywowany politycznie, będący skutkiem konfliktu politycznego, choć uważam, że nie tylko. Spór dotyczy chyba czegoś więcej niż doraźna polityka. To również spór o kształt społeczeństwa, jego podmiotowość, wierność wartościom, dzięki którym najpierw zbudowano podstawy narodowej identyfikacji, a potem jej siłę, dzięki czemu Polacy przetrwali lata niewoli, wojen i grabieży. To spór o wierność tradycji i obecność w polskiej historii chrześcijańskiego dziedzictwa. Zaangażowanie SKOK-ów na Jasnej Górze wynika z tego, że do narodowego sanktuarium pielgrzymują Członkowie Kas. Wydaje się, że to prosta i oczywista odpowiedź. A przede wszystkim uczciwa. Jaką misję pełnią SKOK-i? – wielokrotnie zadawano nam to pytanie. Czy może istnieć więź łącząca Członków instytucji skupiającej prawie 2 mln ludzi? – pytano. Choć jednocześnie zdziwienie budziło to, że mimo nasilania się czarnego PR ludzie nam ufają i powierzają swoje pieniądze. Można odnieść wrażenie, że pytający pod słowem „więź” rozumieją tylko formalne powiązania między ludźmi, czyli „przynależność do…” lub nawet tylko „wrogość wobec…” tak by przynosiły one korzyści różnym warstwom społecznym. W zróżnicowanym społeczeństwie niezbędna jest swoista symbioza społeczna, czyli wzajemna współpraca poszczególnych warstw, oparta na miłości bliźniego. Więzi określają istotę wspólnoty. Cel nie może tego określać. Również w tym aspekcie wszelkie totalitaryzmy w oczywisty sposób podążały i podążają błędną drogą.

„Żyjemy w czasach bałwochwalstwa pieniędzy, świecie niesprawiedliwym, cierpiącym na brak miłości, korupcję i lichwę. Musimy więc dbać o to, by wzrastała ludzka godność. I są takie miejsca, jak spółdzielnie czy instytucje dbające o chorych, gdzie – częściej niż gdzie indziej – na pierwszym planie stoi dobro. Trzeba działać w tym kierunku, realizować wspólne zadania, budować dla dobra”. Taka jest diagnoza i konkluzja papieża Franciszka.

Już Franciszek Stefczyk, patron Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, którego imię nosi największy polski SKOK, prezentował podobne poglądy. Poniższy cytat pochodzi z jego pracy zatytułowanej „O spółkach oszczędności i pożyczek (systemu F.W. Raiffeisena)”, wydanej we Lwowie w 1914 r.

Według Stefczyka „[…] głównym źródłem tej siły i tego wpływu moralnego jest właściwy Spółkom Raiffeisena duch chrześcijańskiej miłości bliźniego, którego wyrazem i czynnym zastosowaniem w praktycznym życiu ma być właśnie działalność Spółki. […] Bo u nas i w innych krajach było dotychczas utartym i pospolicie praktykowanym zapatrywanie, że każdy przede wszystkim troszczyć się powinien o »własny interes«, a wtenczas wszystkim będzie lepiej. […] A jeżeli ktoś widział sprzeczność takiego zapatrywania z nauką o miłości bliźniego, to starano się go przekonać, że do spraw materialnych nie należy mieszać świętych, bo pieniądz nie ma nic wspólnego z religią. Stąd też rozpanoszyło się nieokiełznane samolubstwo (egoizm). […] A jeżeli miłością bliźniego okiełzna się i umiarkuje własne samolubstwo, jeżeli każdy w pracy gospodarczej i zarobkowej dbać się nauczy nie tylko o własny interes, o swoje potrzeby, lecz także o interes i potrzeby swojego sąsiada, swego bliźniego, to taka praca nie będzie walką, lecz wspomaganiem się, nie będzie dźwigać jednych, a poniżać drugich, lecz podnosić ogół […]”.

Te słowa są wielkim wyzwaniem dla współczesności. A spółdzielczość wydaje się naturalnym miejscem podejmowania wysiłków do ich realizacji. Nie kłóci się to w żaden sposób z działaniami mającymi na celu wdrażanie nowych technologii ani dążeniami do poprawienia efektywności instytucji operujących na rynku finansowym. Wzmacnia za to istotnie kwestię bezpieczeństwa i odpowiedzialności.

Rafał Matusiak, prezes Kasy Krajowej, wiceprzewodniczący WOCCU

Źródło: www.wgospodarce.pl/2019-01-09

Designed By KSKOK | All Rights Reserved.