Media o nas

Powrót do spisu artykułów
27 stycznia 2017 r.

SKOK-i udowodniły swoją wartość

SKOK-i, stanowiące mały ułamek polskiego rynku finansowego, przetrwały ataki, z jakimi nie mierzyły się nawet największe banki komercyjne czy spółdzielcze.

Lata mijają, a SKOK-i wciąż stanowią doskonały temat zastępczy dla polityków opozycji i liberalnych mediów. Nowelizacja ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo- kredytowych zakłada złagodzenie nadzoru nad dziewięcioma najmniejszymi kasami, jednak - choć to krok w dobrą stronę - nie zapewnia jeszcze ochrony tego polskiego sektora przed zakusami lobby finansowego. A repolonizacja polskich finansów i przywrócenie kontroli nad rynkiem nie powiedzie się bez spółdzielczych kas. Koalicja PO PSL uczyniła ze SKOK-ów swojego wroga numer jeden, forsując nową ustawę spółdzielczych kasach, za której treść odpowiadali w dużej mierze pracownicy sektora czy też lobby bankowego. Sławomir Neumann (urlopowany wówczas pracownik Banku Nordea), Jakub Szulc (były pracownik Banku BPH), Jarosław Urbaniak (były pracownik Invest-Banku), a także Krystyna Skowrońska czy skompromitowany aferą hazardową Zbigniew Chlebowski - takie nazwiska stały za nowymi przepisami dla SKOK-ów. Przepisami, które miały rzekomo uzdrowić ten sektor. Tylko dlaczego politycy PO wzięli się - z maniakalnym wręcz uporem – do uzdrawiania instytucji finansowych, które działały na polskim rynku od 20 lat i nigdy nie doprowadziły swoich klientów do strat? I z jakiego powodu po wdrożeniu przepisów modyfikujących sposób funkcjonowania SKOK-ów okazało się, że ich sytuacja - dotychczas bardzo dobra - radykalnie się zmieniła w oczach opinii publicznej?

DWADZIEŚCIA LAT STABILNOŚCI

Dwie dekady działalności spółdzielczych kas (założonych na wzorze amerykańskim po transformacji ustrojowej to nieprzerwane pasmo sukcesów. Sektorem nie zachwiał kryzys finansowy, jego kondycji nie naruszyły upadłości banków w latach 90. Dziesiątą rocznicę istnienia polskich instytucji finansowych w 2002 r. uhonorowali gratulacjami przedstawiciele wszystkich opcji politycznych – od Macieja Płażyńskiego, przez Leszka Balcerowicza i Lecha Wałęsę, po Aleksandra Kwaśniewskiego. Jednak już wkrótce na SKOK-i miały spaść pierwsze gromy. Zwiastunem burzy była publikacja Bianki Mikołajewskiej, pt. „Wielki SKOK" w tygodniku „Polityka", omawiający istotę działania sektora i krytykujący jego twórców za współpracę z Przemysławem Gosiewskim przy pierwszym projekcie ustawy antylichwiarskięj. Walka z lichwą - będąca zresztą nadrzędnym celem działalności kas – stała się drzazgą w oku liberałów, a opisująca temat Mikołajewska to prywatnie żona związanego z UOP Piotra Niemczyka, a zarazem była łódzka radna SLD. SKOK-i nie pozwoliły się zastraszyć i stanęły na jednoznacznym stanowisku broniącym polskiego kapitału w polskich rękach. W dobie prywatyzacji dobijającej rodzimy przemysł i wyprzedającej resztki sektora bankowego było to stanowisko więcej niż niepopularne. I po objęciu władzy przez koalicję PO -PSL spotkało się ze skrajną niechęcią.

TUSK WCHODZI DO GRY

O tym, jak bardzo politykom PO przeszkadzały spółdzielcze kasy, świadczą słowa Donalda Tuska. 15 września 2006 r. podczas konferencji prasowej transmitowanej przez TYN24 przewodniczący Platformy oskarża polityków PiS o „bezwstydny lobbing na rzecz SKOK-ów", pomijając przy tym to, że pierwszą ustawę o SKOK przegłosowali połowie SLD w 1995 r. Tusk mówi: „Myśmy wcześniej byli mało skuteczni w tej sprawie. Ale widzieliśmy kwestię SKOK-ów, informowaliśmy opinię publiczną. Stąd np. seria artykułów w tygodniku »Polityka« wiele, wiele miesięcy temu". Deklaracja ówczesnego szefa PO jest jawnym wręcz potwierdzeniem tezy mówiącej, że ataki na spółdzielcze kasy są inspirowane politycznie. Przecież w 2006 r. SKOK-i działają stabilnie i żaden organ kontrolny nie zgłasza zastrzeżeń dotyczących ich funkcjonowania. W 2012 r. Donald Tusk podejmuje kolejną próbę ataku, bezzasadnie łącząc spółdzielcze kasy z aferą Amber Gold, w której pada też nazwisko jego syna i z którą SKOK-i nie mają żadnego związku. „Przed nami, jak sądzę, intensywna debata i państwo przed nią nie uciekniecie, niezależnie od poglądów, jakie prezentujecie, na spółdzielnie kredytowe, na chwilówki, na odwrotną hipotekę, na SKOK-i, na piramidy finansowe, na parabanki. O wszystkich sytuacjach, bez wyjątku, o wszystkich, w których ludzie lokują pieniądze, a do dzisiaj te depozyty nie są prawnie gwarantowane przez państwo, bo nie są nadzorowane przez KNF, musimy bardzo serio, bardzo szybko i bez żadnych uprzedzeń porozmawiać . Bardzo mi na tym zależy" – mówi Tusk, budując tym samym narrację, którą politycy PO wykorzystują do dziś, pokrętnie mieszając działalność kas z aferami pokroju Amber Gold.

USTAWA I NADZÓR

Ustawa o SKOK-ach projektowana przez PO zostaje przegłosowana w 2009 r. W listopadzie prezydent Lech Kaczyński kieruje do Trybunału Konstytucyjnego 72 zarzuty dotyczące jej treści. To największy wówczas wniosek skierowany do TK. W marcu 2011 r. Broniłsław Komorowski wycofuje 70 z tych uwag. Dotychczas nigdy nie zdarzyło się, żeby prezydent wycofywał zarzuty z TK, co świadczy o dużym nacisku na wprowadzenie nowej ustawy. Oba pozostawione zarzuty okazują się niekonstytucyjne, ale nie mają wpływu na całość ustawy. Wchodzi ona w życie w 2012 r. i SKOK-i trafiają pod nadzór Komisji Nadzoru Finansowego. Deklaracja Donalda Tuska jest wręcz jawnym potwierdzeniem tezy mówiącej, że ataki na spółdzielcze kasy są inspirowane politycznie Instytucje, które przez 20 lat nie sprawiały kłopotów polskim finansom, nagle zaczynają znikać z rynku. Przyczyniają się do tego kolejni zarządcy komisaryczni ustanawiani przez KNF, którą kieruje Andrzej Jakubiak – były współpracownik Hanny Gronkiewicz- Waltz. Zarządcy, którzy zamiast naprawiać, zamykają kolejne instytucje. W czasie kadencji Jakubiaka KNF, podlegająca bezpośrednio premierowi, dopuściła się wszystkich przewinień, o jakich w 2012 r. mówił Donald Tusk. Piramidy finansowe, afery związane z kredytami frankowymi, nabijaniem Polaków w polisolokaty, chaosem związanym ze znikaniem spółek giełdowych, a wreszcie upadek spółdzielczego SK Banku – tak nadzór KNF za czasów PO odchudzał polskie portfele, zajmując się w tym samym czasie tematem SKOK-ów, nie zaś realną kontrolą rynku finansowego.

ŁABĘDZI ŚPIEW PO

Ostatni akt nagonki na SKOK-i to łabędzi śpiew PO i KNF w 2015 r. Tuż przed wyborami prezydenckimi w tygodniku „Wprost" ukazał się materiał przygotowany na podstawie donosu, jaki KNF wysłała do premier Ewy Kopacz i „najważniejszych polityków w państwie". Donos opisywał proces likwidacji Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych – podmiotu ufundowanego przez amerykańskie unie kredytowe i zlikwidowanego na ich polecenie po wypełnieniu zadania. Fundacja nie podlegała nadzorowi Komisji, ale donos opisany w formie domysłów i poszukiwania afery stał się pożywką dla mediów i polityków walczącego o przetrwanie rządu Ewy Kopacz. Rozpoczęła się medialna kampania nienawiści, z jaką dotychczas nie mierzyły się żadne instytucje finansowe. SKOK-i przetrwały, chroniąc swoich członków przed paniką depozytową i zażegnując ryzyko związane z obciążeniem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego kolejnymi wypłatami. SKOK-i przetrwały, mimo że spiralę paniki i nienawiści nakręcali wszyscy - od dziennikarzy, przez urzędników KNF, aż po wiceminister finansów Izabelę Leszczynę, która z sejmowej mównicy rzucała w kierunku sektora spółdzielczych kas kolejne oskarżenia. Próba zachwiania rynkiem finansowym podejmowana przez Ministerstwo Finansów, mające dbać o stabilność tego rynku, to wydarzenie bez precedensu w skali Polski, a być może świata.

SKOK-i POZOSTAŁY NIEZACHWIANE

- Dziś możemy powiedzieć otwarcie - atak na SKOK-i miał podłoże czysto polityczne, a rozpętana nagonka nie miała nic wspólnego z rzeczywistą kondycją sektora. Niestety, donosy, oskarżenia, fałszywe i zmanipulowane zarzuty do dziś powtarzane są przez liberalne media i wpływają na odbiór instytucji, które przecież od 25 lat stanowią ostoję tego, co dziś określamy mianem patriotyzmu gospodarczego. To przecież spółdzielcze kasy mówiły o potrzebie repolonizacji polskich finansów. To SKOK-i nawoływały do zakończenia wyprzedaży naszych podmiotów i oddawania ich za bezcen w ręce zagranicznych grup kapitałowych. To SKOK-i budowały fundament stabilnego i zaufanego partnerstwa dla konsumentów i biznesu - partnerstwa, które ma się przyczyniać do zatrzymywania kapitału w Polsce, gdzie może on pracować na rzecz krajowej gospodarki. Dzisiaj mówią o tym wszyscy, przez ostatnie osiem lat byliśmy osamotnieni w tym poglądzie i za to byliśmy piętnowani - mówi Rafał Matusiak, prezes Krajowej SKOK czuwającej nad funkcjonowaniem całości sektora. - Liczbami łatwo jest manipulować, a wymogi postawione spółdzielczym kasom na podstawie nowej ustawy stały się przyczyną publikacji raportów, które prezentowały SKOK-i w złym świetle. Pamiętajmy, że przygotowana przez posłów PO ustawa i oparte na niej rozporządzenia nie dawały kasom odpowiednich okresów na dostosowanie się do zmieniających się wymogów.

W ciągu kilku miesięcy mieliśmy osiągnąć efekty, na które w przypadku banków spółdzielczych ustawodawca zgodził się poczekać kilka długich lat. Takie przepisy są szkodliwe, powinny wzbudzić realne kontrowersje i realny sprzeciw, bo nie sprzyjają równości na rynku finansowym ani prawidłowemu funkcjonowaniu ważnej części krajowej gospodarki - podkreśla Rafał Matusiak, nawiązując do powielanych przez media analiz, prezentujących zafałszowany obraz SKOK-ów.

NIE NISZCZMY TEGO, C0 NASZE

SKOK-i stanowiące ułamek polskiego rynku finansowego przetrwały ataki, z jakimi nie mierzyły się nawet największe banki komercyjne czy spółdzielcze. Ochroniły tym samym skarb państwa przed wypłatami zgromadzonych w kasach depozytów i zachowały więź ze swoimi członkami. - Temat politycznej i medialnej lawiny, z jaką przyszło im się mierzyć, i sposobu na zachowanie zaufania konsumentów, szczególnie w największych kasach, którym do dziś liberałowie zarzucają brak więzi członkowskiej, oraz walki o dobrą zmianę mimo niesprzyjających okoliczności, mógłby się stać kanwą powieści kryminalno-politycznej. A SKOK-i zasługują na dobre prawo i spokojny rozwój, bo udowodniły swoją wartość dla Polski i Polaków – puentuje prezes Rafał Matusiak.

Andrzej Rafał Potocki

W Sieci nr 4 23-29 stycznia 2017

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.