Media o nas

Powrót do spisu artykułów
07 września 2011 r.

Prawdy dowiemy się po wyborach

Grzegorz Bierecki, prezes KSKOK: Sytuacja w gospodarce jest niezwykle poważna. Ale coraz więcej ekspertów uważa, że rząd nie mówi prawdy.

GBiereckiwPolityce.pl: Jak pan widzi sytuację gospodarczą Polski i szerzej – Europy? Wiemy od czytelników, widzimy wokół, że wielu ludzi poważnie niepokoi to co się dzieje, nie uspokajają ich superoptymistyczne deklaracje rządu. Pan jako prezes Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej wie o gospodarce bardzo dużo. Jak jest naprawdę.

Grzegorz Bierecki, prezes KSKOK: Sytuacja w gospodarce jest niezwykle poważna. Ale coraz więcej ekspertów uważa, że rząd nie mówi prawdy. Powaga sytuacji zostanie zapewne pokazana w pełni po wyborach. Wydaje się, że mamy do czynienia ze świadomym przemilczaniem pewnych okoliczności, chociaż nie wszystko da się przemilczeć.

Na przykład?

Na przykład sięgnięcie przez rząd do Funduszu Rezerwy Demograficznej po to, by mieć przez najbliższe miesiące na bieżące wypłaty emerytur. To jest sygnał, że wpływy do budżetu państwa są niewystarczające. Sięga się po zaskórniaki, bo nie ma z bieżących wpłat. To zaś z kolei rodzi poważną wątpliwość co do wiarygodności danych, które pokazuje publiczności minister finansów Jacek Rostowski. Tu warto podkreślić, o czym mało się w Polsce mówi, że tę wątpliwość podzielają także urzędnicy Komisji Europejskiej. Słyszałem że do końca września rząd został zobowiązany do wyjaśnienia wątpliwości co do danych, które przedstawia.

Które dane budzą najwięcej obaw?

Przede wszystkim dziwne operacje na rynku walutowym, które wykonuje minister Rostowski. Podobne do tych, które przez lata, oszukując Brukselę, wykonywali Grecy. Są też poważne niejasności dotyczące bilansu płatniczego. Jak więc jest naprawdę dowiemy się wszystkiego po wyborach. 

Minister Rostowski zapowiada tajemnicze, choć wielkie oszczędności po wyborach. Mowa o 80 miliardach. Co się może za tym kryć?

Sądzę, że to niestety będzie dużo większa kwota. Zwykle ministrowie finansów począrtkowo podają niższe kwoty. A gdzie je znajdzie? Minister pracy Jolanta Fedak mówi o zabraniu pieniędzy z OFE, tych, które już Polacy odłożyli na kontach emerytalnych przez dziesięć lat.

To niewyobrażalne, bo to przecież przejadanie oszczędności wszystkich naszych obywateli.

Dziwicie się państwo? Premier powiedział, że jego nie interesuje przyszłość, że dla niego liczy się tu i teraz. Powiedział to oficjalnie, na konferencji prasowej. I jest konsekwentny. To co robi jest realizacją tej polityki. Za tego rządu, na dzisiejszą kolację zjadamy nasz jutrzejszy obiad.

Gdzie możemy szukać przyczyn takiej postawy?

To efekt filozofii, w której nadrzędnym celem jest utrzymanie władzy. Dlatego najważniejsze dla tej ekipy, ważniejsze od wszystkiego, od przyszłości naszych dzieci, jest utrzymanie poparcia rozmaitych grup interesu, medialnego i finansowego. Z kolei te grupy niespecjalnie przejmują się przyszłością kraju. Kiedy to wszystko runie, one będą już miały swoje centra decyzyjne poza Polską, tam będą ich najważniejsze aktywa.  O tym wszystkim nie można milczeć.

I dlatego podjął pan decyzję o kandydowaniu do Senatu?

Tak. Nie mogę milczeć… Zamierzam być dla nich niebezpieczny. Wykorzystam w pracy dla Polski całą swoją wiedzę, doświadczenie 20 lat tworzenia instytucji finansowych. Dzisiaj rynek finansowy wymaga szczególnie uważnej obserwacji, doświadczenia, wiedzy co tam się dzieje. Zaplecza eksperckiego, które mam. Od tego jak to się potoczy zależy nasza przyszłość. Przecież obecny kryzys zaczął się od rynku finansowego, który potem przeszedł do realnej gospodarki. Dobrze urządzone państwo, dobrze rządzony kraj musi mieć  porządny system finansowy. Musi myśleć o obywatelach. Przypomnę, że pomagałem śp. Przemysławowi Gosiewskiemu przygotować m.in. ustawę o upadłości konsumenckiej i ustawę antylichwiarską. Za to ostatnie spotkał mnie lincz medialny. Ale – warto było.

Ale nie patrzy pan na politykę tylko przez pryzmat finansów?

Oczywiście, że nie! Rozumiem mechanizmy polityki i dlatego mówiąc o motywach mojego kandydowania muszę sięgnąć do tragedii smoleńskiej. Tam, w rosyjskim błocie, zginęli moi przyjaciele, ludzie, którzy dzielnie walczyli o Polskę przez lata. Ja ich wspierałem, mogłem podsuwać pomysły, służyć radą, ale trzymałem się w II linii. Dziś muszę  przesunąć się w szeregu.

Dlaczego Senat a nie Sejm?

Tam można wbrew pozorom bardzo dużo zdziałać. Dziesięciu senatorów może złożyć projekt ustawy. To siła równa 100 tysięcom podpisów obywateli. Tą droga mam zamiar proponować ustawy, które poprawią funkcjonowanie rynku finansowego w interesie konsumenta, aby więcej pieniędzy zostało w portfelu. Warto zapytać przy okazji, jak to się stało, że osoby o niewielkich dochodach były zachęcane do brania kredytów w walutach obcych, gdzie zmienność raty jest największa. I dlaczego przyjęta w 1997 roku ustawa o kasach budowlano-mieszkaniowych, którą wspierałem i która zapewniałyby ludziom stałe raty umarła. Hanna Gronkiewicz-Waltz, jako ówczesny prezes NBP, nie wydała żadnej licencji takim kasom. Warto wrócić do tego rozwiązania.

Pan znał śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego…

Leszka poznałem w 1981 roku kiedy zakładałem organizację młodzieży szkół średnich o nazwie Niezależna Federacja Młodzieży Szkolnej. Wybrano mnie we wrześniu 1981 roku przewodniczącym tej struktury. Kiedy przygotowywałem statut, młody prawnik Lech Kaczyński bardzo mi pomógł. Potem w stanie wojennym w tajnym zarządzie gdańskiego regionu „S” reprezentowałem Niezależne Zrzeszenie Studentów. A regionem faktycznie kierował Lech Kaczyński. W  maju 1989 roku podpisałem umowę o pracę w „Solidarności”, a moim przełożonym był także późniejszy prezydent.
Często rozmawialiśmy. Także o polityce. „Testował” moje reakcje na rozmite sprawy, pomysły. A tuż przed tragedią smoleńską powołał mnie do Narodowej Rady Rozwoju. Przyjaźnią  z Leszkiem Kaczyńskim szczyciłem się aż do Jego tragicznej śmierci.

Startuje pan w Białej Podlaskiej. Dlaczego?

To miejsce bardzo mi bliskie. Od 24 lat mam w domu Białą Podlaską, rodzina mojej żony jest stąd.  Znam i lubię tutejszych ludzi, miejscową kuchnię, zwyczaje. Wiem, co trzeba zrobić dla tego regionu.

Co zrobi pan dla tego regionu?

W tym rejonie wielkim problemem jest bezrobocie i brak dróg, komunikacji, która uniemożliwia często ludziom mobilność i rozwój. Trzeba przestać patrzeć na komunikację tylko jako na biznes. To działalność pożytku publicznego, państwo i samorządy muszą być zainteresowane jej rozwojem. Musi być możliwość dojazdu do dobrej szkoły, do lepszej pracy. To tez przyciąga inwestycje.
Dla tego regionu najważniejszym jest realizacja przez państwo polityki równomiernego rozwoju. To znaczy, że należy inwestycje w infrastrukturę, instytucje państwowe lokować w różnych regionach. Podlasie ma swoją szansę i swoją rolę w Rzeczpospolitej. Dopilnuję, żeby otrzymało to, co mu się należy.

Grzegorz Bierecki: Twórca i założyciel Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych w Polsce - instytucji finansowej zrzeszającej ponad 2,2 miliony gospodarstw domowych z aktywami ponad 15 miliardów zł (SKOK to jeden z partnerów portalu wPolityce.pl - red. wP.). Posiada 20-letnie doświadczenie związane z rynkiem finansowym w Polsce. Od 11 lat jest członkiem Światowej Rady Związków Kredytowych (WOCCU) z siedzibą w Madison (USA), a więc jednej z największych i najbardziej liczących się w świecie organizacji finansowych 100 krajów z aktywami ponad 1,5 biliona dolarów. W WOCCU od 6 lat przewodniczy Komitetowi ds. Regulacji i Legislacji. Opiniuje projekty zmian przepisów dla najważniejszych na świecie organizacji, takich jak Komitet Bazylejski, Komisja i Parlament Europejski, czy Grupa G20. W 2011 roku  –  na światowej konferencji w szkockim Glasgow – jednogłośnie zostaje wybrany pierwszym wiceprzewodniczącym WOCCU. W październiku 2006 roku Grzegorz Bierecki został powołany przez Minister Finansów RP do Rady Rozwoju Rynku Finansowego (składająca się z szefów najważniejszych instytucji finansowych w Polsce) będąca dla Ministerstwa Finansów organem opiniodawczym i doradczym w sprawach rynku finansowego.

Podczas IV Światowego Kongresu Rodzin, Grzegorz Bierecki, został nagrodzony niezwykle prestiżowym wyróżnieniem przyznanym „Za prowadzenie edukacji ekonomicznej rodzin, uczenie ich samopomocy finansowej oraz kształtowanie umiejętności zarządzania finansami w sposób efektywny i demokratyczny”.

Grzegorz Bierecki został także przyjęty do Konfederacji Przyjaciół Jasnej Góry i wyróżniony medalem Konfederacji oraz otrzymał nagrodę tygodnika katolickiego Niedziela  Sursum Corda.

W marcu 2010 r. powołany przez prezydenta RP do Narodowej Rady Rozwoju.
Grzegorz Bierecki, urodzony 28 IX 1963 r., w czasach szkolnych i studenckich, w latach 80. założyciel i członek m.in. Federacji Młodzieży Szkolnej i NZS. W maju 1988 roku współorganizował strajki studenckie w Gdańsku. Uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu w podzespole ds. nauki i szkolnictwa wyższego. Działacz i pracownik NSZZ „Solidarność”.

W 2001 roku, za podziemną działalność wydawniczą, został wyróżniony odznaką ministra kultury i dziedzictwa narodowego – Zasłużony Działacz Kultury.
W 2005 roku w uznaniu zasług dla idei wolnej i solidarnej Polski został uhonorowany Medalem 25 rocznicy Podpisania Porozumień Sierpniowych. W 2007 roku został odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Jest honorowym obywatelem miast amerykańskich: Kansas City w Missouri oraz City of Rocky Mount w Północnej Karolinie.

www.wpolityce.pl

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.