Aktualności

Powrót do aktualności
20 kwietnia 2018 r.

Wolność wymaga sumienia i mądrości

AUTOR: Roman Mirecki

Oferta SKOK-ów wciąż wybierana jest przez wielu Polaków szukających „swojej” instytucji finansowej. Oszczędzający powierzają Kasom depozyty, inni znajdują tu odpowiednią ofertę kredytową. Ale SKOK-i są też bezpardonowo atakowane przez niektórych polityków i media. Co jest prawdą? Czy tylko przepisy prawa winne są temu, że decyzje syndyków dotykają boleśnie zwykłych spółdzielców? Rozmawiamy z Rafałem Matusiakiem, prezesem Kasy Krajowej, naczelnej instytucji systemu SKOK.

Roman Mirecki: Jak pan ocenia aktualną sytuację SKOK-ów?

Rafał Matusiak: W coraz szerszym zakresie jest ustabilizowana. Ludzie nadal zapisują się do Kas, pożyczają pieniądze, zakładają w SKOK-ach lokaty. Mamy duże zaufanie sprawiające, że potrafimy nie tylko pokonywać kolejne bariery rozwoju ale także wychodzić z trudnych sytuacji. Logika życia społecznego jest taka: jeśli jakiś człowiek, instytucja czy organizacja, posiadają tak duże zaufanie, że mimo niesprzyjających okoliczności ludzie nadal są wierni jej i reprezentowanym wartościom to powszechną troską i odpowiedzialnością wobec wspólnoty musi być takie wykorzystanie tego zaufania by go nie zniszczyć. Zaufanie zniszczone w jednym miejscu owocuje brakiem zaufania w innych miejscach. Zaufanie to wrażliwy czynnik życia społecznego. Podobnie ważny jak sumienie i podobnie „niepoliczalny”.

 - Jednak w wielu mediach i w wielu wypowiedziach polityków pojawiają się informacje o znacznych kwotach, które stracił skarb państwa w wyniku złej sytuacji w Kasach. Czytamy także o dodatkowych pieniądzach, których żąda się od klientów Waszej instytucji finansowej w celu pokrycia strat.

 -  W tej sprawie panuje ogromne pomieszanie pojęć. Do tego dochodzi polityka, przede wszystkim polityka, czyli szukanie przez opozycję na siłę afery, która miałaby przykryć Amber Gold, wieloletnie tolerowanie możliwości wyłudzania podatku VAT na ogromną skalę i „prywatyzację” warszawskich kamienic wraz z lokatorami. Już kilka lat temu ktoś z kręgów PO uznał, że „chłopcem do bicia” mogą być SKOK-i…

 - Dlaczego właśnie SKOK-i?

 - Zawsze reprezentowaliśmy patriotyzm gospodarczy, stawialiśmy na wierność tradycji, ideałom spółdzielczym i - co nie bez znaczenia - stawaliśmy się coraz większą rynkową konkurencją dla banków komercyjnych. Wspieraliśmy inicjatywy kulturalne związane z chrześcijańskim obliczem narodu i naszą historią, byliśmy obecni na Jasnej Górze i w innych sanktuariach. Byliśmy tam i w taki sposób, w jaki robią to Polacy, nasi członkowie. Widać, że to wielu drażniło.

 - Od drażnienia daleka jest droga do upadłości  kilku Kas. Jaki jest związek między jednym a drugim?

 - Za rządów PO-PSL zmieniono ustawę o SKOK-ach a potem szczegółowe przepisy, uniemożliwiono działalność uwzględniającą nasz spółdzielczy, prospołeczny charakter. Nowa ustawa nakazała systemowi SKOK wypełniać zobowiązania, które są nałożone każdemu bankowi, natomiast mechanizmy finansowe, z których banki mogą korzystać, nie zostały SKOK-om ustawowo udostępnione. Inaczej mówiąc nałożono bardzo duże obowiązki finansowo-księgowe bez możliwości korzystania z uprawnień przynależnych bankom.  W efekcie system SKOK przeszedł trudny okres, w którym część Kas upadła. Można powiedzieć: cóż, to zjawisko normalne na rynku, również na rynku finansowym, że ktoś upada. Ale właśnie tu, w opisach skutków tego procesu dochodzi do częstych manipulacji : Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłaca oszczędzającym, założycielom lokat we wszystkich instytucjach finansowych, w razie ich upadłości, równowartość 100 tysięcy euro. Na fundusz gwarancyjny składają się wszystkie instytucje finansowe, również SKOK-i (przymiotnik „bankowy” w nazwie może tu być mylący). To nie są pieniądze z budżetu państwa! Takie wypłaty miały miejsce zarówno dla klientów banków jak i członków Kas. Ale przecież ludzie nie tylko oszczędzają. Także pożyczają a pożyczone pieniądze muszą oddać, nawet jeśli instytucja finansowa zakończy swoją działalność. I te pieniądze wracają poprzez syndyków do BFG. W przypadku SKOK-ów, które zakończyły działalność nie są to małe kwoty. Przyznał to między innymi w jednym z wywiadów sam prezes BFG. Spłata to proces rozłożony na lata a wypłata środków gwarantowanych to zdarzenie jednorazowe. Uczciwa opinia na temat kosztów związanych z zakończeniem działalności przez kilka SKOK-ów musi uwzględniać ten fakt tym bardziej, że pieniądze od członków Kas wracają szerokim strumieniem. To z drugiej strony rodzi zasadne pytanie o to jaka była rzeczywista kondycja Kas, których nie ma już na rynku skoro tak duże kwoty odzyskiwane są z ich majątku w gotówce.

 - No dobrze, ale skoro ich kondycja w pana ocenie była dobra…

 - Stwarzała na pewno w wielu przypadkach możliwość wprowadzenia programów naprawczych. Tylko, że zarządcy komisaryczni ustanowieni w Kasach przez Komisję Nadzoru Finansowego czyli urząd państwowy i zobowiązani do przedstawienia takich programów KNF-owi i Kasie Krajowej, w wielu przypadkach tego nie zrobili.

 - Dlaczego?

 - To dobre pytanie. Warto je zadać osobom, które miały wpływ na cały ten proces.

 - Czy któryś z zarządców komisarycznych uzdrowił sytuację w SKOK-u, do którego skierowała go KNF?

- Dotąd Kasy stawiane były w stan upadłości lub przejmowane przez banki. Obecnie w  dwóch przypadkach obserwujemy starania zarządców o polepszenie sytuacji Kas; w pozostałych trudno odnaleźć symptomy pozytywnych działań.

 - Przedstawiciele Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej im. Św. Michała pytają czy przypadek SKOK-u Wołomin to upadek Kasy czy upadek państwa bo swoją rękę do zaistnienia tej afery a później jej „krycia” miały według wypowiedzi Stowarzyszenia przyłożyć zarówno BFG jak i Prokuratura Krajowa, KNF, NBP, Kasa Krajowa, Generalny Inspektor Informacji Finansowej…

 - SKOK Wołomin to szczególny przypadek na tle reszty sektora SKOK. To rzeczywista afera, bardzo dobrze zorganizowana i sprawnie przeprowadzona. Kasa Krajowa nabrała podejrzeń co do dokonywanych w tej Kasie działań i już w 2012 roku zawiadomiła o swoich obawach KNF. Dalsze działania nie leżały już w naszych kompetencjach a obarczanie Kasy Krajowej za późniejsze działania a raczej ich brak czy zwłokę, umożliwiającą kontynuowanie przestępczego procederu jeszcze przez długi czas, jest dobrym przykładem na wspomniane pomieszanie pojęć. Podobnie jak przedstawianie działań syndyka masy upadłościowej SKOK-u Skarbiec, straszącego udziałowców tej Kasy „dodatkowymi opłatami” w sposób sugerujący, że to SKOK, że to my podejmujemy takie inicjatywy. Tego SKOK-u już nie ma! On się niczego nie domaga. Domaga się osoba zarządzająca pozostawionym po Kasie majątkiem. Nawiasem mówiąc, kiedy czytam tytuły prasowe typu: Pusty „Skarbiec” każe płacić ludziom, to zastanawiam się nad granicami medialnych manipulacji. Tytuł chwytliwy ale gdzie jest prawda, gdzie jest odpowiedzialność za słowo? Wolność, także gospodarcza i medialna, wymaga sumienia i mądrości. Dodam tylko jeszcze, że w ocenie Prokuratury Krajowej podobne działania syndyka SKOK-u Wołomin czy Skarbiec ocenione zostały jako nieuzasadnione. Wracając wprost do zadanego pytania: przedstawiciele tego stowarzyszenia są bardzo aktywni w działaniach, powiedziałbym nawet, że ostatnio nadaktywni. Można to zrozumieć bo walczą o swoje pieniądze ponad gwarantowaną przez BFG kwotę 100 tysięcy euro ale uważam, że w ocenie sytuacji systemu SKOK w Polsce takie spekulacje tylko odwracają uwagę społeczną od tego co stało się naprawdę.

 - A co się stało? 

 - Powiem brutalnie: najpierw staliśmy się ofiarą walki politycznej, działań służb specjalnych i zapewne jeszcze konkurencji pojmowanej jako bezwzględna, wyniszczająca walka, choć naszymi członkami są przedstawiciele różnych środowisk, prezentujący różne poglądy polityczne i w różnym wieku. Połączyło ich wszystkich tylko jedno: to, że nam zaufali. Że zaufali temu iż zawsze deklarowaliśmy swój patriotyzm gospodarczy, wierność tradycji polskiej spółdzielczości finansowej i opieraliśmy się na społecznej nauce Kościoła. Może byliśmy nieco naiwni i nie dostrzegliśmy, że dlatego właśnie jesteśmy świetnym celem do okładania pałką. Teraz na nas stara się przerzucić całą odpowiedzialność za wszystko co wydarzyło się w sektorze SKOK-ów a przede wszystkim za to, na co nie mieliśmy żadnego wpływu lub wpływ ten był bardzo ograniczony. To, że dzieje się tak od długiego czasu przede wszystkim w okresach kampanii wyborczych ma moim zdaniem swoją oczywistą wymowę. W efekcie tak pojmowana polityka – nie jako działanie dla dobra wspólnego tylko walka za wszelką cenę i wszelkimi sposobami -  przesłania, osłabia i w efekcie niszczy podstawowe więzy łączące każdą wspólnotę.


Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.