Aktualności

Powrót do aktualności
21 września 2017 r.

W dniu dzisiejszym w Warszawie odbyła się Konferencja Prasowa Krajowej Spółdzielczej Kasy...

W dniu dzisiejszym w Warszawie odbyła się Konferencja Prasowa Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej pt. ”SKOK-i w systemie gwarantowania depozytów." Poniżej relacja z jej przebiegu.

Pieniądze wracają szerokim strumieniem

- Miliardy rzekomo stracone przez podatników na SKOK-i to fikcja – mówili przedstawiciele Krajowej SKOK podczas spotkania z dziennikarzami. Środki w istotnej części wrócą na konta Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG) za pośrednictwem syndyków odzyskujących majątek SKOK-ów, które upadły pod zarządami komisarycznymi ustanowionymi przez poprzednie władze Komisji Nadzoru Finansowego, podtrzymują przedstawiciele Krajowej SKOK.

W warszawskiej siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich 21 września odbyła się konferencja prasowa Kasy Krajowej, centralnej instytucji sektora SKOK. Spotkanie poświęcone było m.in. pojawiającym się w przestrzeni publicznej informacjom, które w sposób nieprecyzyjny i tendencyjny odnoszą się do środków przeznaczonych przez BFG na wypłaty depozytów członkom SKOK-ów, które upadły.

- Podawane przez niektórych polityków i komentatorów wartości są nieprecyzyjne i nie opierają się o faktyczne wyliczenia -  stwierdził prezes Kasy Krajowej Rafał Matusiak. Poinformował on, że BFG przeznaczył na wypłaty gwarantowanych depozytów w SKOK około 4 160 mln złotych. 2 200 milionów zostało przeznaczone na wypłatę depozytów zgromadzonych przez członków SKOK Wołomin. Przypadek ten należy traktować odrębnie od innych SKOK-ów, które z takich czy innych powodów miały problemy – wołomińska kasa została bowiem okradziona przez zorganizowaną grupę przestępczą.

- Po odrzuceniu wartości związanych ze SKOK Wołomin otrzymujemy 1 960 milionów złotych, a więc mniej więcej tyle, ile przeznaczono na wypłaty z BGF dla klientów jednego banku, SK Banku w Wołominie – mówił Rafał Matusiak. – Z tej kwoty zaś blisko 25 procent zostało już odzyskane przez syndyków – dodawał, tłumacząc, że pewnym zagrożeniem dla procesu zaspokajania BGF może być pokusa „wygodnej” sprzedaży pakietów wierzytelności firmom windykacyjnym.

Przedstawiciele sektora SKOK podkreślali w ten sposób, że nieprecyzyjnie są podawane wartości wypłat z BFG, a manipulacją jest twierdzenie, że koszty upadłości SKOK-ów ponosi społeczeństwo. Wypłacając depozyty, BFG staje się wierzycielem masy upadłościowej spółdzielczych kas i – według sprawozdań syndyków – odzyska znaczną część poniesionych kosztów. Muszą o tym wiedzieć wypowiadający się w mediach eksperci i przedstawiciele sektora bankowego.

W odniesieniu do tych ostatnich, przedstawiciele Krajowej SKOK zwrócili również uwagę na fakt, iż w przypadku przejęcia SKOK-u przez bank - a wyłącznie z takimi przejęciami mieliśmy w ostatnich latach do czynienia - pieniądze z BFG finansują operację przejęcia. Zatem środki, które według tych przekazów rzekomo „trafiają do SKOK-ów”, w praktyce przekazywane są w całości przejmującym bankom komercyjnym. Przedstawiciele banków doskonale zdają sobie z tego sprawę, a mimo to często posługują się nieprawdziwymi sformułowaniami.

Prezes Kasy Krajowej przypomniał, że SKOK-i zostały objęte gwarancjami BFG oraz nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) przepisami, które weszły w życie w 2012 roku, na podstawie przepisów stworzonych przez poprzednią koalicję rządzącą.

- W moim przekonaniu przepisy te zostały narzucone w sposób urągający standardom, które powinny obowiązywać w krajach cywilizowanych. W żaden sposób nie uwzględniono też specyfiki spółdzielczych kas – mówił Rafał Matusiak.

Przedstawiciele Krajowej SKOK postawili podczas konferencji otwarte pytanie, czy wszystkie upadłości w SKOK-ach były konieczne i przypominali, że przed implementacją zmian wprowadzonych przez koalicję PO-PSL nie odnotowano ani jednej upadłości spółdzielczej kasy. Jednym z argumentów, który może podważać zasadność niektórych decyzji o zawieszeniu działalności SKOK, jest właśnie fakt, że syndycy masy upadłościowej tych kas odzyskują dziś znaczne kwoty z ich majątku.

- Nie mówimy tu o nieruchomościach czy trudnych do zweryfikowania instrumentach finansowych, tylko żywej gotówce. To dowód, że wbrew twierdzeniom wielu polityków i ekspertów SKOK-i, które upadły nie były żadnymi „wydmuszkami” – powiedział Rafał Matusiak.

- Depozyty ulokowane w kasach są bezpieczne a sytuacja sektora stabilna. Poprawiła się znacznie jakość naszego dialogu z administracją państwową. Oczekujemy, że dialog ten będzie się rozwijał, z korzyścią dla członków spółdzielczych kas i całego rynku – podsumował prezes Krajowej SKOK.

 

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.