Aktualności

Powrót do aktualności
01 grudnia 2012 r.

Kasa, czyli ostatnia deska ratunku

Kasy mają własny system gwarantowania depozytów, który bardzo dobrze sprawdził się w praktyce. W ciągu tych wielu lat nikt nie stracił w SKOK-ach ani złotówki. Nie da się tego powiedzieć o innych instytucjach finansowych.

Z Grzegorzem Biereckim, przewodniczącym Rady Nadzorczej Krajowej SKOK, rozmawia Mariusz Urbanke

Grzegorz BiereckiDwadzieścia lat temu reaktywowano w Polsce Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, które nawiązują do tradycji słynnych kas Franciszka Stefczyka jeszcze z XIX wieku, niezwykle popularnych w okresie międzywojennym poprzedniego stulecia. Pojawiają się opinie, że w tym krótkim okresie staliście się tak mocni, że zagroziliście bankom komercyjnym. Gdzie tkwi tajemnica tego sukcesu?

Od samego początku najważniejszy był dla nas człowiek. A to oznacza, że po prostu od początku działaliśmy dla ludzi, a nie przeciwko nim, jak to ma teraz miejsce w związku z innymi instytucjami finansowymi, które przeżywają w wielu krajach świata ciężkie chwile. My stworzyliśmy powszechnie dostępną instytucję całkowicie odmienną od typowych instytucji finansowych działających w Polsce. Śmiało można powiedzieć, że stworzyliśmy nowoczesną instytucję, której celem nie jest uzyskiwanie zysku, lecz tworzenie korzystnej oferty usług dla członków spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Jesteśmy organizacją samopomocy kredytowej i to właśnie dostępność oraz powszechność naszych usług decyduje o sukcesie, jaki osiągnęliśmy w tym dwudziestoleciu.
Z ogromną satysfakcją zawsze powtarzam, że bardzo wielu ludziom pomogliśmy w realizacji ich zamierzeń finansowych. Dla wielu byliśmy ostatnią deską ratunku.

SKOK-i oferują wyższe niż w bankach oprocentowanie oszczędności i niższe niż w bankach odsetki przy kredytach. Skąd bierze się ta różnica?

Z faktu, że nie musimy pracować na zysk dla jednego właściciela. To znaczy, że może być mniejsza marża, mniejsze koszty utrzymania instytucji. Natomiast zysk, który w normalnej instytucji finansowej zabiera właściciel, a jest to zysk niebagatelny proszę spojrzeć choćby na ostatnie wyniki dużych komercyjnych banków - u nas trafia do wszystkich członków kasy spółdzielczej. W praktyce daje to możliwość wyższego oprocentowania lokat i depozytów, niższego zaś kredytów.

Wygląda jednak na to, że teraz przyszły gorsze czasy dla SKOK-ów. Z końcem października 2012 r. SKOK-i zostały objęte państwowym nadzorem finansowym. Komisja Nadzoru Finansowego pisze, że w ostatnich kilkunastu latach SKOK-i ugruntowały swoją pozycję na lokalnych rynkach. Jednak jednocześnie zobowiązuje SKOK-i do przeprowadzenia audytu zewnętrznego, czyli gruntownego prześwietlenia ich kondycji finansowej oraz uruchamia adres mejlowy skok@knf.gov.pl, na który członkowie kas mogą zgłaszać wątpliwości i postulaty. Jak te wszystkie informacje przetłumaczyć zwykłemu Kowalskiemu - czy SKOK-i rzeczywiście mają mocną i bezpieczną pozycję, czy też coś do tej pory ukrywały i po państwowej kontroli wyjdą takie rzeczy, że nadzór Kasy pozamyka?

Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe służą swoim członkom bardzo dobrymi ofertami usług finansowych dopasowanych na każdą kieszeń od wielu lat i cieszą się ogromnym zaufaniem Polaków. Gdyby nie SKOK-i, wiele osób zostałoby skazanych na lichwę. To oczywiste fakty. Ma pan rację, że SKOK-i ugruntowały swoją pozycję na lokalnych rynkach. Wejście pod nadzór KNF niczego tutaj nie zmieni. Podobnie, jak przywołane przez pana audyty. Dla SKOK-ów to żadna nowość, albowiem od lat takimi audytami są objęte, a ich sprawozdania są jawne i dostępne, przedstawiane na grupach członkowskich, wykładane przed Walnymi Zgromadzeniami. Kto chciał poznać wyniki, nie miał z tym najmniejszych problemów. Z kolei uruchomiony przez KNF adres mailowy to nic innego, jak pewien rodzaj księgi skarg i wniosków. To praktyka stosowana wobec wszystkich uczestników rynku finansowego.

Europejski Bank Centralny od lat proponował, aby SKOK-i odprowadzały rezerwę obowiązkową od depozytów do NBP. I w końcu zwolennicy tego rozwiązania dopięli swego. Czy może to pogorszyć atrakcyjność oferty SKOK-ów?

Rezerwa obowiązkowa jest związana z dostępem do kredytu refinansowanego i szeregu innych usług oferowanych przez Narodowy Bank Polski. Te usługi nie były wcześniej dostępne w SKOK-ach, a zatem możliwości, jakie daje w tym zakresie NBP, będą służyć uatrakcyjnieniu oferty SKOK.

Sieć SKOK nie podlega państwowemu systemowi gwarantowania depozytów. Pojawiła się propozycja, by jednak wziąć SKOK-i pod parasol Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Trochę mnie to dziwi, bo przez dwadzieścia lat funkcjonowania nie zdarzyło się, by któraś z kas upadła.
A banki padały i pomimo gwarancji BFG, wielu klientów ponosiło ogromne straty. Skąd więc pomysły z dodatkową ochroną dla SKOK?

Kasy mają własny system gwarantowania depozytów, który bardzo dobrze sprawdził się w praktyce. W ciągu tych wielu lat nikt nie stracił w SKOK-ach ani złotówki. Jak słusznie pan zauważył, nie da się tego powiedzieć o innych instytucjach finansowych. Jeżeli jednak taka będzie wola państwa, żeby depozyty w SKOK-ach objąć gwarancjami BFG, dla członków Kas nie będzie to stanowiło żadnej różnicy.

SKOK-i od dłuższego czasu mają stałe grono krytyków w mediach - wyciąga się wszelkie niedociągnięcia Kas, nagłaśnia powiązania SKOK-ów z polityką. Czy zauważył Pan, że to w jakiś sposób zaszkodziło wizerunkowi Kas? Czy po sensacyjnych doniesieniach na temat SKOK-ów spada liczba klientów Kas?

Absolutnie nie spada ani liczba członków Kas, ani nie jest powstrzymywany rozwój. Można by nawet rzec, że takie przeróżne artykuły pokazują ludziom, że są w Polsce SKOK-i, a więc instytucje, które działają dla polepszenia bytów mieszkańców naszego kraju i szerzej, stu krajów świata, bo w tylu są obecne Kasy. Ludzie potrafią rozróżniać co jest prawdziwe, a co na przysłowiową odległość trąci fałszem.

System spółdzielczych kas pożyczkowych oraz towarzystw ubezpieczeń wzajemnych jest bardzo popularny w wielu krajach, bo jest sprawny i tani. Dlaczego u nas napotyka tyle przeszkód?

Podobnie dzieje się również w innych krajach. Nasza konkurencja wynajmuje firmy PR-owe i sowicie je opłaca, żeby tylko dyskredytować Kasy. Proszę sobie wyobrazić, że w USA dochodziło do kuriozalnych sytuacji. W bankach rozdawano klientom ulotki, żeby uważali na miejscowe SKOK-i, przestrzegając ich przed wyimaginowanymi problemami. Jaki jest tego efekt? W USA do kas kredytowych należy ponad 90 milionów ludzi i cały czas ich przybywa...

 

Mariusz Urbanke

 

Dziennik Zachodni, 30 listopada 2012 r.

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.